Nic nie czyni człowieka bardziej wolnym niż radość. Radość wyzwala umysł i napełnia go spokojem
Nachman z Bracławia
Ktoś, kto nie widzi, kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba poszukiwać dowodu - to ktoś nie wychowany ("Metafizyka", IV, 1006a i nast.)
Arystoteles
Gdy ktoś chętnie maszeruje w szeregu, to już zasługuje na moją pogardę, bo tylko przez przeoczenie zachował mózg - całkowicie wystarczyłby takiemu człowiekowi szpik kostny
Albert Einstein
Ani jedna osoba, ani pewna liczba osób nie ma prawa powiedzieć innej dojrzałej ludzkiej istocie, że nie wolno jej robić z sobą dla swego własnego dobra, co jej się żywnie podoba ("O wolności")
John Stuart Mill
Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
Stanisław Jerzy Lec
Ludzie, którzy piszą wiele książek, dowodzą w ten sposób, że nie mają nic do powiedzenia
Martin Heidegger
Przebaczenie znaczy zwykle po prostu zapomnienie (…). Zamiast być cnotą, graniczy z bezbożnym, pozbawionym szacunku zaniedbaniem. Bogowie wybaczają niewiele i tylko z rzadka (…). Bogowie chcą być pamiętani; oni nie proszą o wybaczenie za zamęt i spustoszenie, jakie wywołują; chcą, żeby wywoływane przez nich zamęt i spustoszenie były pamiętane (…). Ciągłość przekleństwa, żalu i urazy zachowuje i utrwala w świadomości wartość przodków, wrogów i przyjaciół (…). Przebaczenie wymazuje to wszystko i tym samym unieważnia historię. A wtedy człowiek zaczyna niczym małe dziecko, tabula rasa, nie dysponując żadną wiedzą na temat natury człowieka, głębi duszy, na temat bogów
James Hillman
Ty miłych udręk umysłom przysparzasz zdrętwiałym (...) ty zawiedzionym nadzieję przywracasz, ty biedakowi przyprawiasz rogi, że za nic ma królów groźby, za nic oręż złowrogi (apostrofa do wina)
Horacy
czy bogowie lubią to, co zbożne dlatego, że ono jest zbożne, czy też ono jest dlatego zbożne, że je bogowie lubią
Sokrates (Eutyfron)

4 kwietnia w Big Book Cafe o g. 19.00, ul. Dąbrowskiego 81, spotkanie z autorem książki Mnich. Spotkanie poprowadzi Kazimiera Szczuka. 

***

Jan ma dwadzieścia lat i postanawia wszystko zostawić – studia, rodzinę, znajomych. Pakuje do plecaka kilka najpotrzebniejszych rzeczy i odchodzi. Chce być radykalny. Rozpiera go duma z decyzji porzucenia dotychczasowego życia. Chce rozstrzygnąć ostatecznie o swoim losie, ulokować siebie po dobrej stronie świata, ofiarując Bogu całego siebie. Zostać mnichem, nieść dobro i pomoc. Wstępuje do klasztoru i zmienia imię na Benedykt.

Rzeczywistość nie jest jednak równie czysta jak przekonania młodego i naiwnego duchownego. Widzi wokół siebie narastającą pustkę wewnętrzną, wydrążenie z życia, które znajduje religijne uzasadnianie w teoriach teologicznych i mistycznych.

Tadeusz Bartoś – w swojej pierwszej powieści – opisuje bohatera od początku jego drogi w katolickim zakonie, ukazuje sposoby zaangażowania, czy może raczej „wkręcenia” go w tryby zakonnego życia. Przedstawia jednostkę naginaną do jednowymiarowego i niepodważalnego postrzegania świata – jedynego słusznego. Opisuje także kolosalne rozczarowanie. Proces przenikania do świadomości Benedykta elementów krytycznych, kwestionujących totalną, przytłaczającą prawdę religijnego uwiedzenia. Drogę do postanowienia, aby opuścić tę destrukcyjną, manipulacyjną, zamkniętą grupę religijną.

Link do strony wydawnictwa.